Zabytkom na odsiecz

Spomiędzy na wpół otwartych skrzydeł wierzei wczesnorenesansowego zamku wychynęła ni to grupa, ni to hałastra igrców i wagabundów, którzy przedzierzgnęli się byli nie do poznania w błędnych rycerzy i nadobne białogłowy. Na czele tego ekstraordynaryjnego pochodu szedł samotrzeć rycerz niezwyciężony, Hieronim herbu Półkozic, z dwoma giermkami. Powłócząc lewą nogą, pół odsłoniętą, pół osłoniętą niby-nagolennikiem, wydawał chrapliwe pomrukiwania, quasi-okrzyki i nie najprzyjemniejsze pohukiwania.

Półtrzecia sążnia za nim stąpała powoli, krok za krokiem, jasnooka, krągłobiodrzasta dama, ani chybi wybranka jego serca. Krocząc, zdawała się półomdlewać, opierając się z lekka na wpółzgiętym przedramieniu służki, hożej dziewoi, która chętnie hasałaby po kniei, zamiast udawać niby-drużkę rozhisteryzowanej damy.

Pośrodku chyżo przemieszczała się grupa chudopachołków, a w zasadzie huncwotów, z lekka podpitych, hałasujących superrytmicznie na bębnach. Wyróżniał się najwyższy spośród nich, długonogi, szybko chodzący powsinoga, poniekąd rzężący, ale niespowalniający przez to ani o ociupinkę tempa nuconych z cicha sprośnych kancon.  Inny, naprawdę wyglądający na obżartusa, pękato-karzełkowaty ludwisarz, wymachiwał nie najmniejszym dzwonkiem, który dzierżył niby oręż w z lekka umorusanych dłoniach. Jak najgorsze wrażenie sprawiał niewątpliwie w tej grupie skośnooki przechera, udający półprzytomnego hreczkosieja, ale spoglądający bystrze spod oka, gdzie by tu uszczknąć co nieco jadła lub co najmniej wychylić kielich trunku.

Pochód zamykał smętny herold, który - zamiast iść z przodu -  kroczył nieco spóźniony w oddali i zachrypniętym głosem wykrzykiwał: „Zabytkom na odsiecz! Zabytkom na odsiecz!”, wskazując przy tym niejednoznacznie, choć wyraziście, na pół swoją, pół nie swoją grupę quasi-rycerskich wesołków.

prof. dr hab. Andrzej Markowski

Centralny Okręg Przemysłowy

W ponaddwustutysięcznym mieście na pewno można by znaleźć jeszcze radomian, którzy pamiętają nieodległe w skali historii czasy, kiedy o COP-ie mówiło się tu na co dzień. Te naprawdę heroiczne zamierzenia sprzed ponad siedemdziesięciu lat, w pół zrealizowane, w pół przerwane przez II wojnę światową, wciąż niedoceniane w opinii ogółu i na szczęście nie najskuteczniej wymazywane z pamięci zbiorowej w okresie quasi-niepodległości PRL-u, powracają dziś w rozmaitych opowieściach. Nietrudno je odnaleźć w sfabularyzowanych minipamiętnikach z czasu II Rzeczypospolitej, a także - jednakże z rzadka - w niby-historycznych superreportażach o nowo budowanych wtedy fabrykach czy o, natenczas w istocie najnowocześniejszych, osiedlach dla ówczesnych chłoporobotników.

Jeśliby chcieć się pokusić o chociażby jak najbardziej skrótowe przejrzenie dokonań ostatniego przedwojennego trzylecia, to trzeba by bez wątpienia wziąć pod uwagę hipertrudną sytuację okołogospodarczą, a konkretnie uwzględnić narastające z dnia na dzień zagrożenie polityką coraz wyraźniej antypolskiej hitlerowskiej III Rzeszy (Trzeciej Rzeszy) z jednej strony i zrazu maskowane, a później już nieskrywane zakusy stalinowskiego Związku Sowieckiego, czyhającego na obszary na wschodzie, poza hipotetyczną linią Curzona.

Skądinąd wiadomo, że ówczesny plan czteroletni, niechby i zrealizowany tylko na terenach obrzeżnych przedwrześniowej Polski centralnej, przyniósłby znaczny wzrost potencjału gospodarczego i niechybnie spowodowałby spadek bezrobocia, nękającego podówczas, w nie mniejszym niż dziś stopniu, przed wszystkim niewielkie miasteczka, wsie i przysiółki.

Historia, niedająca wyboru, nie tylko zrujnowała te plany, ale kazała też pogrześć na długie lata wszelkie nadzieje. O COP-ie pisano, a i to w sposób nie zawsze obiektywny, w podręcznikach historii. Warto by więc było ożywić pamięć o nim, zhierachizować ówczesne osiągnięcia, a zszarzałe i zżółkłe materiały archiwalne przenieść na supernowoczesne nośniki, by je ocalić dla postsolidarnościowych pokoleń.

prof. dr hab. Andrzej Markowski

Wczesnoczerwcowy upał w Skarżysku-Kamiennej

Późnopopołudniowe słońce prażyło niemiłosiernie znad rozżarzonych dachów findesieclowych kamieniczek. Parzące kocie łby, niezmienione od przeszło ćwierć wieku na placu Na Skraju, trzeba by chyba było bez ustanku zraszać wodą, strzykającą z niejednego tu hydrantu, by zniknęło przyprószenie zszarzałym kurzem, z lekka upodabniające spierzchniętą nawierzchnię do quasi-pustyni Kalahari.

Ponadtrzydziestopięciostopniowy upał zwarzył nie tylko bladoróżowy lwipyszczek, gorzko pachnące listki szałwii i lekko fioletowe kwiaty surfinii, gdzieniegdzie zsuwające się bezładnie z wyprażonych balkonów z balustradkami powyginanymi w esy-floresy, lecz także nadwerężył dwa rzędy tui, rozrzuconych w tę i we w tę stronę przy północno-wschodniej pierzei placu.

Półzwinięte markizy minikawiarni o pretensjonalnej nazwie „Dróżka u Strużki" przypominały teraz pół wyżęte, pół mokre płachty luźno zwisającej żorżety, niedającej ani krzty chociażby pseudocienia.

Znienacka, z naprzeciwka, z alei 3 Maja, spoza samotnej robinii, tuż-tuż obok zdezelowanego hydrantu, wychynął spotniały, ale i zsiniały komiwojażer, powłóczący nogami, jakby przygwożdżonymi do podłoża, ciągnący z trudem wózek-sklepik, pełen barachła, ohydztwa i paskudztwa, spod którego z rzadka widać było niespotykanej urody półrzeźby, reliefy i fajansowe cacuszka. Z wolna rozpostarł miniparasol i – dysząc ciężko – przykucnął przy hydrancie. Haustami chłeptał do woli wodę, chłonąc jej rzeźwy chłód, a wkrótce potem, westchnąwszy, zaczął powoli rozścielać swój nie najzasobniejszy kram po prostu na trotuarze.

Szczęść Boże, kramarzu! Oby cię upał nie zmorzył i obyś zarobił co nieco na swoje, nie największe przecież, potrzeby!

prof. dr hab. Andrzej Markowski

Na ziemi radomskiej uroki i czary

Gościu, co wzdłuż i w poprzek tę radomską ziemię

Przeszedłszy, arcymiłe masz jeno wspomnienie,

A po trzyipółdniowym szwendaniu się wszędy,

Miałżebyś już ochotę nie ruszać się z grzędy,

Siądźże wonczas pod lipą z nagła tak zmorzony,

Pół drzemiąc, pół czuwając, wsłuchując się w tony

Ptasząt, jako są trznadle, gżegżółki, jerzyki,

Białorzytki, strzyżyki, zięby, tudzież kszyki.

Rzeźwy wiew rzężąc one bajdurzenia ptasie

Znienacka, półśpiącemu jużci w znaki da się.

Naprzeciw zasię w sadku, skądinąd półdzikim,

Spomiędzy cud-jabłuszek wyjrzy satyr stary,

Co pozawczoraj rzewne ukrócił słowiki

I, dalibóg, miód chłeptał z niejednej już czary.

Tędy owędy przemknie zając szarak kusy,

I chyżo hoże driady z fauny dają susy

Przez strużki i rzeczułki, w mig się obłapiając,

A w szaroburym borze pospołu znikając.

Ty zaś snem odurzony, słyszysz pół ich chichy,

A pół - chorały cudne, jakie pieją mnichy.

Tak z gruntu odpocząwszy, rzekniesz, że niczego

Nie masz ponad tej ziemi uroki lepszego.

prof. dr hab. Andrzej Markowski

8 września o godz. 17.00 zapraszamy na wernisaż wystawy prac grupy Cztery Czwarte - „Wysokorozdzielcze pole widzenia"

Grupa Cztery Czwarte, czyli radomskie artystki: Teresa Bysiec, Anna Ludwicka, Barbara Wziątek i Anna Zimoląg. Każda na swój sposób interpretuje oblicza natury. Inspiracją graficznych prac prezentowanych na wystawie jest fascynujący i nieprzewidywalny świat przyrody.

Kolografia to technika, którą pracuje Teresa Bysiec. Artystkę interesuje aspekt zmienności aury, jaka towarzyszy życiu łąk i traw w różnych porach dnia.  Trzy kolejne artystki tworzą serigrafie, wykorzystując szlachetną odmianę popularnego sitodruku.

Anna Ludwicka poszukuje piękna w przyrodzie, które daje się określić matematycznymi regułami. Rozmaitość może mieć w jej interpretacji nie tylko odniesienia stricte matematyczne ale również botaniczne. Fascynujące struktury grafik Barbary Wziątek wydają się przyciągać nasz wzrok jak światło wabiące małe wzorzyste istoty. Anna Zimoląg zwraca naszą uwagę na niepokojącą możliwość odnalezienia ludzkich emocji i nastrojów w roślinnych kompozycjach.

Biblioteka Główna, ul. Piłsudskiego 12, sala 36

8 września o godz. 11 zapraszamy na otwarcie wystawy jubileuszowej prac plastycznych uczniów z SOSW Wyszyński w Radomiu. SOSW Wyszyński obchodzi w tym roku 25-lecie istnienia. Ośrodek kształci dzieci i młodzież ze sprzężonymi niepełnosprawnościami. Zebrane na wystawie prace prezentują efekty współpracy rewalidacyjnej nauczyciela i ucznia niepełnosprawnego, wykonane za pomocą metody F. Affolter, która polega na kładzeniu rąk terapeuty dłoni podopiecznego i lekkie ukierunkowanie ich na wykonanie czynności, dzięki czemu dziecko czuje się sprawcą. Taka forma artystycznej zabawy w życiu dzieci niepełnosprawnych z dodatkowymi ograniczeniami sprzyja redukowaniu napięć emocjonalnych, daje radość i satysfakcję oraz pozytywnie wpływa na ich dalszy rozwój i funkcjonowanie społeczne.

Biblioteka Główna, ul. Piłsudskiego 12, Galeria M10

 

6 września o godz. 18.00 zapraszamy na otwarcie wystawy fotografii Leszka Sikory zatytułowanąKalejdoskop". 

Autor jest miłośnikiem ruchomych obrazów, podróży rowerowych oraz animatorem kultury filmowej.

Biblioteka Główna, ul. Piłsudskiego 12, Mała Galeria RTF

 

   
   

    

 

    

 

Zapraszamy na wystawę fotografii Magdaleny Błażewicz zatytułowaną „Zasłużeni dla ojczyzny w naszej pamięci". Wystawa nie będzie miała swojego otwarcia, można oglądać ją w godz. otwarcia biblioteki. Autorka pochodzi z Radomia. Jest studentką Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Fotografowanie to jedna z jej pasji. Łączy ją z zamiłowaniem do podróży. Jest laureatką wielu konkursów fotograficznych. Fotografie prezentowane na wystawie to cykl zdjęć pomników upamiętniających osoby zasłużone w dziejach naszej Ojczyzny.

Wystawa czynna do 31.10.2016 r. 

Filia nr 16, ul. Barycka 2, Galeria F-16

 

Zapraszamy na jedenasty już otwarty konkurs o tytuł Radomskiego Mistrza Polskiej Ortografii. Jeszcze do 21 września czekamy na zgłoszenia osób chętnych do wzięcia udziału w dyktandzie radomskim. Dyktando rozpocznie się 24 września 2016 roku o godz.10.00 w Sali Koncertowej Radomskiej Orkiestry Kameralnej (ul. Żeromskiego 53).  Zgodnie z tradycją tekst przygotował i podczas dyktanda podyktuje prof. Andrzej Markowski.

Do boju o tytuł mistrza mogą zgłaszać się wszyscy mieszkańcy Radomia i powiatu radomskiego. Zgłoszenia składać można osobiście (w Miejskiej Bibliotece Publicznej, ul. Piłsudskiego 12) lub elektronicznie na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.). W zgłoszeniu należy podać imię, nazwisko, adres i numer telefonu.

Rozstrzygnięcie konkursu i rozdanie nagród nastąpi 24 września o godz.15.00 w Bibliotece Głównej, ul. Piłsudskiego 12.

Zapraszamy Państwa do nowoczesnej, przestronnej, 400-metrowej biblioteki przy ul. Osiedlowej 9 (osiedle Ustronie). W 2015 roku filia nr 14 przy ulicy Sandomierskiej 11 straciła swój lokal w wyniku zalania. Ponieważ filia nr 1 przy Domagalskiego 13 A zajmowała bardzo ciasne i nieprzystosowane do działalności pomieszczenie, postanowiono połączyć obie filiie i tak powstała nowa filia nr 1.