Drukuj

Zapraszamy do lektury i do refleksji nad tym, co od dwóch miesięcy dzieje się wokół nas, co zafundowała nam pandemia... Dzisiaj będą nam w tym towarzyszyć Ewa Podsiadły-Natorska i Grzegorz Bartos. Jako pierwsza oczywiście - kobieta  #NieZostawiamCzytelnika

...

Kwarantanna okazała się dla nas egzaminem z życia, do którego większość z nas nie była przygotowana. Jesteśmy zmęczeni, przestraszeni, sfrustrowani, źli.

Tak, ja też widzę ludzi bez maseczek – albo noszących je na brodzie. Polityków w dobie pandemii zajmujących się nie tym, czym należy. Na zdjęciach widzę ciągnącą się bez końca kolejkę do sklepu IKEA po zniesieniu obostrzeń. Czytam o nadchodzącej pladze rozwodów, bo zamknięte w czterech ścianach pary nie mogą ze sobą wytrzymać. O poszukiwanych pilnie psychologach, bo wielu z nas nie może wytrzymać ze sobą. Wiem o tęsknocie za naturą, za stabilnością, normalnością…

Ale w tym krótkim tekście, który kieruję do swoich czytelników i wszystkich miłośników książek, nie miało być smutno. Bo to właśnie dzięki kwarantannie kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, jak wielką moc ma siła wyobraźni i snucia opowieści. To coś, co w moim fachu nazywa się storytellingiem.

Od prawie dwóch miesięcy całe dnie, 24 h na dobę, spędzam z moim mężem i synkami: dwulatkiem i czterolatkiem. Nie trzeba mieć własnych dzieci, żeby się domyślić, jak dużo pracy jest przy pociechach w tym wieku. Nie miałam więc tego szczęścia, że mogłam obficie korzystać z niespodziewanej laby i od rana do wieczora siedzieć przy komputerze. Mimo to każdą wolną chwilę, każdą najmniejszą chwilunię starałam się wykorzystać na pisanie i przepisywanie tego, co już napisałam. Przebywanie w świecie moich bohaterów daje mi autentyczną radość. Uwalnia od trosk codzienności. A nawet daje przekonanie, że tak jak oni z każdej opresji wyjdziemy cało. Naprawdę w to wierzę!

Ponieważ pracuję teraz nad książką dla młodszych czytelników, mój starszy syn sam prosi mnie, bym opowiedziała mu, co słychać u moich bohaterów, a nawet śpiewamy piosenki wymyślone przeze mnie na potrzeby powieści. To jest jak stempel będący potwierdzeniem, że idę w dobrą stronę. Literatura ma niewyobrażalną siłę. Myślę, że w dobie koronawirusa wiele osób w końcu to odkryło.

W naszym domu dużo czytamy – oczywiście nie tylko to, co ja napiszę. Nigdy nie zapomnę słów mojego czterolatka: „Mamusiu, poczytasz mi o ulicy Pokątnej?”. Kto zna Harry’ego Pottera, ten wie. Uciekamy więc stale w bezgraniczny, cudowny świat wyobraźni. Z mężem rozmawiamy o książkach, serialach i świecie wokół nas, bo jest on dla mnie źródłem inspiracji. I nie, nie mam zamiaru napisać powieści o koronawirusie . Raczej chwytam się tych pozytywnych przykładów. Szukam mądrej, rozsądnej rozrywki i taką samą chciałabym dawać moim czytelnikom, bez względu na ich wiek. Bo w dobie pandemii potrzebujemy jej jak rzadko kiedy!

Mądrej rozrywki i dużo śmiechu.
Tego wszystkim Wam dzisiaj życzę.

Ewa Podsiadły-Natorska