Drukuj

 

Nasze Spacery Literackie cieszą się Państwa zainteresowaniem i sympatią. Dla nas również są to wyjątkowe momenty nasycone cudowną energią. Kolejne spotkanie było planowane na 18 kwietnia, z wiadomych względów nie mogło się odbyć… Jest nam niezmiernie przykro z tego powodu, dlatego proponujemy jego wirtualną wersję. 25 kwietnia 2020 r. na Facebooku Biblioteki udostępniliśmy album z obszernymi  komentarzami. Niestety, tym razem nie zabolą nas nogi i nie poodychamy "świeżym", miejskim powietrzem, ale nie poddajemy się, przetrwamy! Zapraszamy na Spacer Literacki śladami Wandy Szczawińskiej Moja Wanda. 

 

„Moja Wanda”, bo tak mówiła o niej Zofia Romanowiczowa, znana pisarka emigracyjna pochodząca z Radomia. Były zaprzyjaźnione, pomogły sobie wzajemnie przetrwać piekło obozu… „Moja Wanda”, bo z Biblioteką naszą bohaterką zaprzyjaźniona jest jak mało który bohater Spacerów. Tutaj w 2005 roku ukazała się książka, na którą złożyło się 8 opowiadań, fragmenty pamiętnika, listy i wspomnienia przyjaciół, a praca nad publikacją pozwoliła bardzo zbliżyć się redaktorom i Wandzie…

Nie urodziła się w Radomiu, lecz jako dziecko przeprowadziła się wraz z rodziną do tego miasta i właśnie je wspominała najserdeczniej. Tutaj skończyła żeńskie oddziały przy Liceum im. Tytusa Chałubińskiego, tutaj przeżyła pierwszą miłość i wyszła za mąż za Mieczysława Szczawińskiego, syna prezydenta Radomia w latach 1934-1938. Wojna pokierowała jej losem, jak kierowała losami wielu - niezależnie od ich woli. Aresztowana przez Gestapo, okrutnie torturowana, następnie osadzona w kobiecym obozie koncentracyjnym w Ravensbrück, nie powróciła już do kraju. Pozostała na emigracji, najpierw w Szwecji następnie w Kanadzie. Pracowała, studiowała już jako dorosła kobieta. Wiele miejsca w jej życiu zajmowała praca społeczna (m.in. po ogłoszeniu w naszym kraju stanu wojennego była sekretarzem i skarbnikiem Komitetu „Pomoc Polsce. Żywność i Leki”).

Do Radomia, gdzie pozostała jej rodzina, przyjeżdżała okazjonalnie. Pamiętała o nim również w swej ostatniej woli. Zgodnie z testamentem jej siostra ufundowała sprzęt medyczny dla szpitala przy ul. Tochtermana, wspomogła kościół św. Wacława oraz spowodowała nazwanie jednej z ulic miasta imieniem prezydenta Romana Szczawińskiego...

Kobieta na dzisiejsze czasy… Dosłownie! Zapraszamy na wirtualny spacer śladami tej nieprzeciętnej, wrażliwej osoby, która z Radomiem związana była całym sercem.